środa, 20 sierpnia 2014

Post numer 2.

  Musiałam nauczyć się rozmawiać z Krzysiem. Czasem pękam od emocji i choć wiem, że wiele rzeczy, które mu mówię są bolesne, bo dotyczą spraw kiedy nie byliśmy razem. Dla mnie podwójnie bolesne, ale żeby wrócić do równowagi muszę o tym mówić i muszę nauczyć się z pewnymi rzeczami żyć. Oswajam je. Mówię, że w wielu sytuacjach potrzebuję się odblokować, potrzebuję czasu. Nie wiem na ile Krzyś jest w stanie to zrozumieć. Bądź co bądź ma 24 lata i przeze mnie i moje "przeboje" został rzucony chyba na najbardziej głęboką, życiową wodę w swoim życiu.
  Wczoraj też we mnie wezbrało. Płacz, rozmowa. Jest ciężko. Ale wierzę, że i to przetrwamy. Czasem używam gorzkich słów, nie potrafię sobie poradzić z emocjami, więc rzucam takimi słowami, że każdy normalny człowiek zwinąłby manatki i poszedł w cholerę. Ale nie On.

  Tak naprawdę paradoksalnie nad D. też miałam władzę. Moja siła tkwiła w jego największej słabości. Potrafił powiedzieć, że mnie nienawidzi, by za chwilę oddać się całkowicie w moje ręce. Nie wiem kto w tym związku był silniejszy a kto słabszy. Albo oboje byliśmy słabi.

1 komentarz:

  1. Po wielu latach i ... związkach powiem Ci, że w związku nie powinno być władzy i dominacji, powinno być partnerstwo i wzajemne wsparcie.

    OdpowiedzUsuń