Ostatnio rozmawiałam z moją mamą o tym wszystkim co się wydarzyło. Moja mama wie co czułam, co czuję i co jeszcze długo będę czuć. Powiedziała mi tylko, że czas może mnie uratować. I chociaż wiem, że to prawda to po prostu czasem potrzebuję, żeby mi to ktoś powiedział, żeby mnie pocieszyć, uświadomić w tak oczywistym fakcie.
Ciężko zapomnieć o takim uczuciu. Ono gdzieś w środku jest, tyle że zamiast kiełkować, wyrastać pozwalam mu pomału usychać, opadać. Boli jak jasna cholera.
Fajnie, że masz się komu wygadać. To bardzo ważne.
OdpowiedzUsuń